Zaznacz stronę

Obecny czas to survival emocjonalny, rollercoaster strachu.  Nic nie jest stałe, przewidywalne, a strach i lęki panoszą się triumfując nad Człowiekiem w ostatnich podrygach przed upadkiem. Upadną, pod warunkiem, że przypomnisz sobie swoją moc i odkryjesz w co wierzysz.

 

Istotą naszego życia jest doświadczenie na poziomie uczuć i emocji. Człowiek jest istotą duchową zanurzoną w materii, by poprzez nią doświadczać, ewoluując na wyższe poziomy świadomości. Strach to przeciwny biegun naszego Jestestwa, dlatego jest tak niewygodny, niemiły i paraliżujący dla naszego ciała.

Każdy z nas ma samonapęd w sobie pod postacią ekscytacji, inaczej pasji. Jeśli ktoś mówi, że nie ma, to jest zablokowany wewnętrznie, albo nie jest jej świadomy. Pasja to radosna przyjemność w trakcie realizowania jakiejś aktywności. Każdy ma swoje indywidualne pasje w różnych obszarach życia.

To, czy daną czynność postrzegamy jako coś przyjemnego, czy wręcz przeciwnie, uzależnione jest od systemu przekonań, przez który filtrujemy naszą rzeczywistość.

Każdy z Nas bez wyjątku pochodzi ze Źródła czystej miłości, które powołało Nas do życia w dobrostanie fizycznym i emocjonalnym, więc jeśli czujemy się pełni strachu, lęku, niezasługiwania, żalu, zazdrości itp., to tylko znak, że jest w Nas odseparowana, wyłączona część, którą należy odkryć i zintegrować na poziomie uczuć.

 

Te wyparte aspekty osobowości, które nazwałam „Awatarami”, cały czas dają o sobie znać poprzez odczucia wyprojektowane na ludzi i okoliczności w indywidualnych życiach wszystkich ludzi na ziemi. Dlatego nawet z jednej Rodziny, jej członkowie mają różne życiorysy, swoje osobiste historie, doświadczają różnych zdarzeń, czasami skrajnie różniących się od siebie. Jedni działają z poziomu strachu, drudzy z miłości.

Kiedy Dusza zanurza się w materię, decyduje się na programy mentalne swoich najbliższych. Otwiera się na nie, bo inaczej nie przetrwałaby w materii.

Do około 7 lat dziecko absorbuje w Siebie przekonania, podejścia i punkt widzenia całej otaczającej je rzeczywistości fizycznej, nie tylko rodzinnej, ale i społecznej.

Zaczyna przyjmować nastawienie do życia swoich Rodziców, przyjaciół, nauczycieli, rządu, religii itd.

Jeżeli te programy są o dużej dysharmonii, to Dziecko może na wielu poziomach się „upośledzać”, by nie odczuwać zbyt dużej rozbieżności w wibracji swojego ciała. To stąd małe Dzieci miewają tak dużo infekcji górnych dróg oddechowych ( oddychanie to wymiana energetyczna z otoczeniem, a wydzieliny to efekt toksyn mentalnych), alergii skórnych, bólu brzucha, czy często odczuwają właśnie strach przed różnymi rzeczami.

Dziecko potrzebuje być uznane, widziane, słyszane, rozumiane, kochane bezwarunkowo, a to naprawdę rzadkie, dlatego, że Rodzice też tego nie otrzymali. Często te deficyty ciągną się przez wiele pokoleń.

Dziecko odczuwa swoją wielkość, ale musi niejako „nabrać się” na system przekonań swoich bliskich, bo wie, że inaczej nie przetrwa w systemie. Ze względu na komunikację z otaczającymi je ludźmi i bycia przez nie wychowanym, mały Człowiek akceptuje te wszystkie wierzenia, by być w połączeniu z nimi i światem materialnym. W tym nie ma nic negatywnego, tak się tutaj wszyscy wyradzamy.

Problem leży w tym, że od wielu tysięcy lat, nasz system wierzeń jest głęboko zaburzony przez mentalne kody ciemnych sił, a przez to Człowiek zatracił swoją harmonię i odczuwa strach. Przyjął za normę lęki, zwątpienie, wahania, niepełnowartościowość, niegodność itd. kodując to z pokolenia na pokolenie w swoim polu energetycznym.

Dziecko w swojej bezwarunkowej miłości jest tak otwarte i ufne, że przyjmuje te programy w sposób telepatyczny, odwzorowując je w zachowaniu, stąd jest tak doskonałym lustrem dla Rodzica. Będzie nim tak długo, dopóki Rodzic nie odkryje i nie zintegruje swojego programu. Dlatego praca na systemie rodzinnym jest tak skuteczna. Podnosząc swoją świadomość poprzez uwolnienie strachu, uwalniasz jednocześnie cały Ród z tego wzorca, a w szczególności swoje Dzieci.

Już od wielu lat przychodzą tutaj Dzieci, które nie są tak otwarte na wchłanianie w Siebie fałszu systemu. Są wysokimi energiami, scentrowanymi w Sobie, często nierozumianymi przez swoich bliskich i uznane przez system jako gorsze. Te tzw. „czarne owce” to rodzinne klejnoty, ale to osobny wątek.

Dzieci są tak kochający, tak bardzo wierzą w rzeczywistość najbliższych, że myślą, że będą tutaj tak samo zaopatrywane w bezwarunkową miłość jak w świecie niefizycznym, skąd przyszły.

Dziecko wciąż pamiętające swoją wielkość, moc i dobrostan, w miarę dorastania zaczyna rozumieć, że swoim blaskiem może najwyżej wkurzyć otoczenie. Czując, że nie dostanie już bezwarunkowej miłości, zaczyna coraz bardziej zamykać się wewnętrznie, odcinając się od czucia.

Za każdym razem, kiedy Dziecko jest pod jakąkolwiek presją otoczenia, aby nie dać sobie pozwolenia na ekspresję całości swojej Istoty wewnętrznej, musi zmniejszać coraz bardziej świadomość Siebie. Więcej i więcej…aż stanie się produktem społecznym i rodzinnym, na wzór i podobieństwo innych.

„Dopasuj się do tego lub tamtego”, ”zrób to tak”, „tak to się robi”…musisz przynależeć, musisz się dopasować, nie chcesz, aby myślano o Tobie jak o kimś dziwnym, czy nieprzeciętnym prawda? Nie chcesz przecież, by patrzono na Ciebie jak na wariata. Musisz pasować i być jednym z nich!

 

Więc umniejszasz i umniejszasz Sobie coraz mocniej, a cały świat jako lustro wciąż Ci to potwierdza. Wspiera Cię w tym, bo sam/a sobie to nieświadomie robisz.

A Ty tylko chcesz, by Cię kochano…

Gdzie jest ta brakująca miłość?

 

Dziecko myśli, że dostanie ją, kiedy zaakceptuje to, co mówią inni, jak uwierzy w to, w co oni wierzą. Postanawia ograniczyć się i jest w tym coraz lepsze.

Strach, nieustanny strach…czy teraz dostanie swoją zasłużoną porcję miłości?

Czy je zauważą? Usłyszą? Przytulą?

Te deficyty miłości bezwarunkowej zbiorą swoje żniwo w dorosłym życiu.

I tak trwa nieustannie droga przyciągania miłości poprzez kontynuację ograniczania Siebie, a marzenia o oryginalności, blasku i samorealizacji, wciąż majaczą gdzieś za horyzontem. Strach staje się normalnością w jarzmie niewolniczego podporządkowania się innym, by otrzymać to, co i tak nieświadomie każdy ma w Sobie.

 

Miłość to nasza natura, rdzenna wibracja.

 

Przecież jesteśmy Synami i Córkami samego Stwórcy, czy Boga Ojca, jak kto woli.

Zakodowano w nas ogromny strach przed objawieniem swojej boskości, czyli „chrystusowej świadomości”, która jak wszystkim wiadomo została przybita do krzyża.

Jezus był posłańcem miłości, który ukazał nam nasze połączenie z Ojcem i wynikające z tego możliwości. Wywołał strach, bo wyraził na zewnątrz wrodzoną nieskończoność każdego z osobna. A wyrażenie takiej doskonałości, wywołuje strach o utratę tego, co jawi się nam obecnie jako miłość bezwarunkowa…czyli uznanie bliskich, ich akceptacja i dopasowanie. Byciem takim, jak inni. Kod jest wyraźny: „nie wychylaj się”, „nie bądź zbyt piękna czy mądry” bo stracisz to, co już masz.

 

Dwa dni temu byłam w kinie na fantastycznej komedii francuskiej „Małe szczęścia”, zamieszczam tutaj zwiastun.

Film ten idealnie ukazuje naturę ludzkiej mentalności, gdzie najbliższym, głównej bohaterki bardzo trudno pogodzić się z ogromnym sukcesem jaki stał się jej udziałem. Majstersztyk!  Bardzo polecam, gwarantuję, że każdy znajdzie w nim coś z Siebie. 

 

Wyjście z uwikłania emocjonalnego często dzieje się poprzez szokujące zdarzenia ( wypadki, straty, choroby, rozpad relacji), ale można zrobić to również przez specjalne techniki, zanim życie, albo co gorsza ciało, obróci się w totalną ruinę.

 

Zrób ze swojego strachu przyjaciela!

 

Zbliż się do niego, zanurz w tę wibrację świadomie. Pojawił się on jako posłaniec, informator, by wskazać Ci fałszywe przekonania, które w Sobie nosisz. Przetransformuj strach w ciekawość: „Co on mi pokazuje?” a potem w radość z odkrycia przekonania. Ulga jest nieziemska.

Tym sposobem masz szansę na lepsze poznanie Siebie i wyzwolenie się z dręczących sytuacji.

Nie ignoruj strachu!

POCZUJ GO całą/ym Sobą, zanurkuj w niego z obecności ciała, z oddechu. 

 

Tym sposobem powrócisz do Siebie i będziesz mógł zdefiniować na nowo własną prawdę, a wtedy cały Wszechświat Cię w niej wesprze.

Ja stworzyłam do tego celu Terapeutyczną Grę Umysłową „Awatar”, by wyprowadzić Cię z jego „cienia” i uwolnić Twoje boskie możliwości. Zapraszam Cię, jeśli Sobie nie poradzisz. Szczegóły znajdziesz tutaj