Codzienna tożsamość, rola większości ludzi to AWATAR, którego używają w kontakcie ze światem zewnętrznym.
Wygląda normalnie, z uśmiechem na ustach lub ściągniętą twarzą, ale nie widać po niej rozpaczy. On funkcjonuje, wstając rano do pracy, ogarniając rutynowe czynności. Nauczył/a się dobrze ukrywać swój stan wewnętrzny, nawet gdy w środku jest wyczerpana/y.
Nauczył/a się odpowiadać na pytania ludzi o jej życie, wersją, którą chcą usłyszeć, a nie prawdą, której on/a sama najczęściej nie potrafi nazwać.
To działa… ale tylko do momentu, gdy wciąż jest zajęta/y, bo kiedy w domu gasną światła, kiedy zapada cisza, kiedy nie ma nikogo wokół z zewnetrznego świata, nagle wewnętrz pojawia się znajoma niewygoda, jakieś wewnętrzne głosy i odczucia kompletnie niepasujące do tego, co było wcześniej prezentowane światu. Pojawia się lęk, niemoc, niewystarczalność.
Niby wszystko wokół jest dobrze, może tak jak powinno być, ale wewnętrz jest chaos… myśl za myślą, obrazy w głowie nie wiadomo skąd, odczucia kompletnie nieadekwatne do rzeczywistości.
To uczucie, że gdyby ktoś się zmienił, gdyby ten problem znikł, gdybym już to miał/a to wszystko wyglądałoby inaczej… byle nie czuć tej niewygody teraz.
Świat widzi, że masz się dobrze… nikt nie widzi Twojego wewnętrznego cierpienia, ponieważ ten ból często nie ma widzialnej postaci… nie wychodzi w badaniach, nie słychać go w Twoim głosie, choć gula w gardle może niemiłosiernie dusić, a pot kapać pod pachą.
Ten rodzaj cierpiącej samotności powoli staje się ciężarem ponad miarę.
Zaczyna Cię irytować zachwyt innych, którzy widząc Twoją prezentację codziennego AWATARA wyrażają ochy i achy dla Twojej zaradności, aparycji czy osiągnięć.
A Ty czujesz tylko ból głowy i z jednej strony boisz się, że prawda wyjdzie na jaw, a z drugiej marzysz, by komuś wreszcie powiedzieć jak jest naprawdę, niech ktoś zobaczy, usłyszy… jak dusi, jak nie pozwala zebrać myśli, że ciągle czeka na niespełnione obietnice, nie doceniając tego, co życie daje w tym momencie.
Nie ma nic bardziej wyczerpującego niż noszenie bólu, którego nikt nie uznaje, zwłaszcza osoba, która go nosi.
Konfrontacja z nim i odpuszczenie tego bólu jest dość prostą sprawą w trakcie procesu z moją Terapeutyczną Grą Umysłową AWATAR™, a świadomość, która aktywnie pracuje z podświadomością zaczyna rozumieć, że utknęła na linii czasu pt. czekam.
Czekanie składa się tylko z jednego uczucia, że to czego się pragnie należy do przyszłości… To myśli: pewnego dnia, już jest w drodze, widocznie jeszcze nie czas, kiedyś… itp.
AWATAR „czekająca/y” może trzymać w tym stanie przez lata, zamrażając działanie „tu i teraz” czekając, aż właściwe warunki się ułożą, aż życie zdecyduje się współpracować, by móc wreszcie poczuć to, na co czeka się od dawna: miłość, obfitość czy radość, albo dobre samopoczucie.
Paradoksem jest to, że te wszystkie uczucia masz dostępne w Sobie już teraz.
Bardzo często myślimy: „Kiedy będę mieć już dużo pieniędzy to wreszcie poczuję się bezpiecznie”, albo „Kiedy ktoś mnie wreszcie pokocha to będę szczęśliwa/y” albo „kiedy to się rozwiąże, wtedy będę mógł/mogła wreszcie oddychać”, albo „kiedy wreszcie spełnię to o czym marzę, to dopiero zacznę żyć”.
Znasz te uczucia?
W nich funkcjonuje ogrom podświadomych AWATARÓW – tożsamości, które wciąż czują się gorsze od innych, głodne miłości i poczucia bezpieczeństwa. To podosobowości niewysłuchane, niewidzialne, nie zrozumiane, niekochane kryjące się pod przekonaniami, które wywołują duchowe cierpienie. To stare JA – zbiór wniosków z przeszłości.
W pierwszej kolejności należy te AWATARY zintegrować w podświadomości, by przestały domagać się nieustannej uwagi, bo to właśnie one powodują konflikty wewnętrzne odczuwane jako dyskomfort w ciele. Kiedy zostaną włączone z powrotem w Nas, ale już bez tego ciężkiego bagażu trudnych emocji, przestaną być automatycznym głosem w tle, a dodadzą mocy temu, co zdecydujemy się czuć teraz.
Każdy stan emocjonalny tworzy podosobowości, a te możemy zmieniać w zależności od naszej samoświadomości. To dość łatwe w teorii, a nawet praktyce. Wyzwaniem jest utrzymanie tego stanu przed dłuższy czas i bycie we właściwym stanie odczuwania. Jeśli pragniesz czegoś co jeszcze nie nadeszło to jest tam napięcie, działasz wtedy z pozycji braku, bo czekasz na to, czyli „nie masz”.
Potrzebujesz ustanowić w Sobie tożsamość – nowe JA, która odczuwa emocje związane z pragnieniem jakby już się ono wydarzyło.
Umysł nie odróżnia rzeczywistości od wyobrażenia.
Ciało pod wpływem wybranych myśli i emocji generuje częstotliwość ciała zgodną z pragnieniem, więc rzeczywistość nie ma wyboru i odbije je w Twojej rzeczywistości.
To działa dla każdego, zwyczajnie umysł działający w trybie automatycznym i utożsamiony ze starymi tożsamościami ciągle generuje te same stany emocjonalne.
Esencje wiedzy wraz z praktyką jak to w Sobie przemodelować, by móc tworzyć życie marzeń realizuje w pół roku do roku w mojej Akademii Rozwoju Osobistego ALCHEMIA SIEBIE™. Ten czas i systematyczność są niezbędne, by zrozumieć i wdrożyć właściwy mechanizm, który będzie Tobie służył do końca życia.
Margo Feniks